Zmiana nazwiska po ślubie może wywrócić związek do góry nogami! Ze złych związków, robią się wspaniałe, a z dobrych fatalne! Często też zachowanie nazwiska nie jest wcale korzystne. Jeśli sądzisz, że to niemożliwe, jesteś w błędzie! To nie są tylko zmiany czysto formalne.
Są uczucia potężne
Są uczucia potężne, silniejsze niż śmierć.
One wiążą światy wszystkich ludzkich serc.
Trwają ponad wieki i czasy rozstania.
Są uczucia tak piękne, którym życie się kłania.
Jako numerolog z wieloletnim doświadczeniem mogę, a nawet powinnam powiedzieć i ciągle przypominać, że imiona i nazwiska określają cechy mentalne. One zaś wpływają na relacje we wszelkich związkach: małżeńskich oraz biznesowych. Wszelkie zmiany danych osobowych zmieniają też spoób rozumowania i reagowania na zdarzenia. Ten proces toczy się stopniowo przez okres ok. 4 lat aż do ustabilizowania się kanałów mentalnych. W tym czasie zmienia się rodzaj energii człowieka, niekiedy też kierunek myśli oraz rzecz jasna celów i możliwości ich realizacji.
Są to bardzo poważne transformacje, nie zawsze korzystne dla danej osoby, ale też partnera. Bywają jednak tak korzystnymi zmianami, że dopiero wtedy ludzie zaczynają robić prawdziwe kariery, a zdrowie ulega uregulowaniu. Osoba dotychczas nieśmiała, stać się może przebojową lub odwrotnie. Tzw. „dusza towarzyska” zaczyna unikać kontaktów ze światem, albo odwrotnie – dawny samotnik staje się „duszą towarzyską”. Osoby doskonale zorganizowane, zamieniają się w niezdary, albo z niezdary robi się osoba nadzywczajnie zaradna. Najboleśniejsze jest, gdy pociągająca i urocza osoba traci swój wdzięk i powab, przestając budzić pożądanie partnera. Nie mniej komplikacji można mieć jednak ktoś, kto wcześniej nie cieszył się powodzeniem, a zaczyna je wywoływać na każdym kroku, emitując „to coś”.
Takie właśnie nieoczekiwane skutki zmiany struktury mentalnej może wywołać banalna pozornie zmiana nazwiska po ślubie.Najczęściej dokonują jej kobiety, choć nie jest to już teraz sztywną regułą. I nie dlatego, że ludzie tak się wyzwolili z wszelkich reguł i obyczajów! Obecnie bowiem płeć duszy niekoniecznie odpowiada płci fizycznej. Można zauważyć tendencję do odwrócenia się rodzaju duszy u ludzi. Zauważamy to także w odwracających się rolach i możliwościach działania kobiet oraz mężczyzn. Zastanawia coraz mniej kobiecości w kobietach oraz zniewieściałość mężczyzn. Kobiety coraz częściej uwodzą i adorują, a mężczyźni oczekują na adoracje. Badania amerykańsie z przed kilku lat wykazały, że ok. 80% tamtejszych mężczyzn żyje na koszt kobiet: żon, matek, kochanek lub współpracownic. Dawniej takie postawy mężczyzn byłyby anomalią, a dziś stają się codziennością. To są jednak skutki zmiany płci duchowej. Przez to również stare obyczaje i podziały ról w rodzinie tracą znaczenie. Stąd też znika rygor przyjmowania nazwisk mężów przez żony. Jesteśmy na etapie pełnej swobody dla pań, ale i stopniowo także dla panów. Nie jest to efekt emancypacji. Ona sama jest skutkiem transformacji duchowej u kobiet i mężczyzn. W różnych rejonach świata, nawet regionach tego samego kraju, to zjawisko zachodzi w większej lub mniejszej skali.
Przyczyny tego zjawiska omówimy być może szerzej innym razem. Teraz skupmy się na skutkach zmiany nazwiska dla losów małżeństwa. Ostatecznie „koszula bliższa ciału”. W końcu każdy chce mieć udany związek, bo nie po to go zawiera, aby okazał się koszmarem i ostatecznie rozpadł!
W swoich badaniach, jak też stosowanych narzędziach analizy (Rewizor Zaufania XXI) podzieliłam związki na cztery kategorie: korzystne, warunkowe, wątpliwe i ryzykowne. Badaniu poddałam setki cech mentalnych obojgda partnerów, dzieląc je w grupy: poziom wzajemnego zrozumienia, zgodnośc płci duchowej, zgodność poziomów mentalnych, zgodność celów środowiskowych, zgodność typów zawodowych oraz rodzaje i poziomy asertywności. Po takiej gruntownej analizie trafność wynikowa jest zaskakująca! Mnie samą przyprawiła o palpitację serca, bo i przerażenie, że stworzony przeze mnie program wydaje diagnozy, którym trudno zaprzeczyć. Kiedy bowiem wynik wskazuje związek ryzykowny przy określonym układzie nazwisk, to wyjątkowo rzadko spotyka się parę, która razem wytrzyma, a o szczęściu obojga nie ma mowy. Mogę tylko powiedzieć, że w zasadzie oboje cierpią tak samo, a żadne z nich nie jest winne narastającej z roku na rok przepaści mentalnej między nimi. Dobre wychowanie i starania o taki związek niewiele pomagają. Terapie małżeńskie nie działają. To są oczywiście ludzkie tragedie, bo wspólne życie robi się piekłem. Wzajemne „schodzenie sobie z drogi” pozwala jedynie trwać razem bez walk i nic więcej! Niektórzy tak trwają ze względów religijnych, ale nie świecą przykładem szczęścia dla pomostwa, aby założyło kiedyś szczęśliwe rodziny. Wzór relacji między matką i ojcem może bowiem być negatywnym przykładem ciągłych uników, co w konsekwencji zostanie przeniesione nawet na bardzo korzystny związek, psując go niepotrzebnie.
Młodym ludziom coraz częściej odniechciewa się ślubu, bo przypuszczają, że to on psuje szczęście. Tymczasem...problem wcale nie leży w staraniach, tylko w zgodnych lub niezgodnych cechach mentalnych obojga. Poznaje się je po ochłonięciu z pierwszej fali wzajemnego zachwytu. Forma związku nie ma tu znaczenia!
Niektóre pary biorą ślub niejako pod przymusem, bo ma się urodzić dziecko, a mimo to, po szczęśliwym doborze nazwisk obojga (przypadkowo, bądź świadomie), taki związek nabiera dopiero blasku i daje radość. Raczej brak zmiany nazwiska doprowadziłby ten związek do rozpadu, a więc ślub, jakby rozwijał wzajemne uczucia małżonków. Są takie przypadki! Znamy je, choć są rzadkie, bo naprawdę trzeba mieć szczęście, aby takie ryzyko dało powodzenie. Patrząc na pary, które przeżywają kryzysy już przed ślubem, trudno mieć dobre rokowania. A jednak.. Długie narzeczeństwo wcale nie musi być korzystne, a szybka decyzja o ślubie pomyłką. Z tego właśnie względu, warto zrobić symulację związków mentalnych w różnych kobinacjach nazwisk, a najlepiej byłoby, żeby tego dokonać przed poważnym zaangażowaniem, a nie potem. Młodym ludziom poleciłabym zatem wykonanie listy potencjalnych kandydatów do zakochania, aby trafniej wybierali i nie cierpieli z powodu nieustannych rozczarowań miłosnych. Wiem, że to trochę zbyt logiczne podejście do miłości, ale...po co cierpieć kolejny raz?
Związki, w których zaczyna się dziać coś złego, powinny szybko sprawdzić, czy przypadkiem przyczyną nie jest fatalny układ nazwisk partnerów? Dobrze zapowiadająca się para, może stracić zrozumienie, poczucie więzi i wzajemne pożądanie na skutek niedoboru mentalnego po niefortunnie dokonanej zmienie danych personalnych. Są oczywiście także związki, które przy wszelkim układzie nazwisk małżonków okazują się ryzykowne. By mogli przeżyć razem i w szczęściu całe życie, wymagałoby to niekiedy poszukania ratunku w nazwiskach przodków z obu rodzin. Trudno przecież wymagać od kogokolwiek, aby natychmiast się odkochał, bo z wybraną osobą nie będzie szczęśliwy! Na etapie zauroczenia, takie argumenty zapewne nie trafią do nikogo. I można to zrozumieć.
Pozostaje tylko pytanie, dlaczego w takim razie, ludzie zakochują się w kimś, z kim nie powinni się wiązać, a nawet unikać? Powiedziałabym wtedy, że po pierwsze ich osobiste cechy mentalne pchają ich do przykrych doświadczeń, aby ich zastanowić i wreszcie skłonić do pozytywnego wykorzystania, ale to tylko część prawdy o naturze związków. Oprócz cech mentalnych (jak wolicie duchowych), człowiek ma przeciez także ciało. Ono ma także swój głos, zwłaszcza w młodości. Biologicznie dąży do zyskania atrakcyjnego partnera dla poczęcia potomstwa i przejściowo zagłusza inne wymagania, które odgrywają większe znaczenie w dalszym życiu partnerów. Dusza jednak, jako nierozerwalny byt z ciałem, warunkujący istnienie i życie człowieka, upomni się o swoje prawa wcześniej lub później. Trudno bowiem zachować związek tylko ze względu na płodzenie dzieci! Gdy wreszcie duchowa sfera bytu upomni się o własne prawa, to ludzie zaczynają o wiele bardziej cenić ten rodzaj więzi. Jeśli ich braknie, rozkręca się karuzela poszukiwań innego, bo już wyższego poziomu uczuć. Wtedy dochodzi do zdrad, które tylko pozornie mają podłoże fizyczne. Ich źródłem nie jest bowiem seks dla prokreacji, ale poszukiwanie zrozumienia i akceptacji w drugiej osobie.
Małżeństwa, w których nie ma więzi duchowej są bardzo narażone na związki pozamałżeńskie. Częsty seks w małżeństwiie wcale nie chroni przed rozpadem więzi. Cóż z tego, że małżonków łączy cała sfera fizyczna i materialna, skoro duchowo nie są jednością? Miłość nie należy do sfery fizycznej, ale duchowej, dlatego umiera, gdy zlekceważy się więzi mentalne i duchowe między partnerami. Wielogodzinne rozmowy w poszukiwaniu wzajemnego zrozumienia można czaem naprawdę uznać za czas zmarnowany. Osiągnięciem staje się porozumienie, jak sobie wzajemnie nie robić przykrości? Partnerzy nie zdołają takimi ugodami dla dobra rodziny stać się dla siebie duchowym wsparciem. Każdy może czuć się osamotniony duchowo i nieszczęśliwy. W myślach i marzeniach będzie zatem daleko...
Trzeba więc zwracać uwagę na to, czy układ imion i nazwisk partnerów zapewnia zgodność cech mentalnych w związku, bo jeśli się to ignoruje, to i ryzykuje szczęście nie tylko własne. Tak samo nieszczęśliwym będzie partner, jak też dzieci i być może reszta rodzina i znajomi, patrzący w zasadzie bezradnie na związek, w którym nikt nie jest szczęśliwy.
Jasne, że lepiej zapobiegać problemom, sprawdzając zgodność cech mentalnych z partnerem, niż czekać aż zrobi się już bardzo smutno i źle. Jednak umierające związki można w wielu przypadkach uratować. Taką wolę muszą mieć jednak oboje małżonkowie! Póki taka wola istnieje po obu stronach, to zawsze się znajdzie wyjście, aby na nowo mogli być szczęśliwi. Nie nastąpi to rzecz jasna z dnia na dzień, bo jak wspomniałam na początku, przetrajanie się kanałów mentalnych trwa ok. 4 lata, ale wreszcie to się staje. Czasem sam powrót byłej żony do nazwiska panieńskiego potrafi na nowo uczynić ją wyjątkowo atrakcyjną dla byłego męża. Naprawdę nie o to chodzi, czy zmieniła fryzurę! Wróciła tylko jej dawna energia duchowa, a wraz z nią odbieranie świata i partnera. To właśnie, czego brakowało w ich związku. Tak mocno działa imię i nazwisko! A potwierdzają to także badania statystyczne.
Widziałam niestety wiele osób, które szukały ratunku dla związku, ale ich partnerzy już tego nie chcieli i nie potrzebowali. Trudno przecież uwierzyć, że jakieś kombinacje z nazwiskami dokonają cudu. To nie jest łatwe do zrozumienia. Są osoby, które z powodu własnych cech, nigdy w takie rzeczy nie uwierzą. Ratowanie związku pod względem zgodności mentalnej, można dokonywać do czasu, póki partner też tego pragnie i nie doznał zbyt ciężkich cierpień z braku duchowej więzi. Dobra wola, to nie wszystko, ale maleńka część mentalności.
Pamiętajmy, że w pozytywnych związkach duchowych, pokusy do szukania szczęścia na zewnątrz, przestają istnieć. Nikogo nie trzeba pilnować, śledzić i trzymać w zamknięciu, aby gdzieś nie uciekał! Nie ma bowiem nic mocniejszego od zgodności i więzi mentalnej między partnerami.
red.
Podziel się swoją opinią
Dzisiaj jest niedziela, 05.02.2012
zarejestrowanych użytkowników 937on-line: 17 (w tym zalogowanych: 1)