Rok numerologiczny rozpoczyna się w październiku i trwa do końca września następnego roku. Między październikiem i grudniem nakładają się dwie energie: roku odchodzącego i nadchodzącego. Jest to specyficzny czas, dla niekórych bardzo korzystny, ale dla innych może stanowić pułapkę.
Okres przygotowania do zmiany energii Kosmosu, Ziemi oraz wibracji osobistej, jaką człowiek dysponuje, trwa ostatnie trzy miesiące każdego roku.
Przestawienie energii nie może być zbyt gwałtowne, ponieważ wielu ludzi mogłoby przeżyć wtedy zbyt wielki wstrząs i poczuć wewnętrzne rozdarcie, którego skutki byłyby niekiedy tragiczne. Energia mentalna, o jakiej mowa, a stanowiąca ukryty kapitał ludzkiej duszy i umysłu, ma wspierać i chronić w pozytywnym rozwoju, więc człowiek powinien mieć czas na dostosowanie. I ma! To dzięki ostatniemu kwartałowi roku, może dokonywać wyboru kierunku własnego rozwoju, zgodnie z wolną wolą, a nie pod wpływem wstrząsu. Świadectwem wyboru kierunku rozwoju u człowieka jest więcej postanowień, związanych z refleksją nad tym, co mija i nadchodzi?
Im bliżej końca roku, tym częściej człowiek staje się przygotowany do przemiany energetycznej na nowy rok kalendarzowy, w którym wyciszy się już aktywność energii poprzedniego roku. Oczywiście, pod koniec każdego roku wiele osób z obawą patrzy w przyszłość, ale też w wielu osobach rośnie na nowo nadzieja pozytywnych zmian. I dzięki odradzającej się nadziei, człowiek czuje sens dalszych starań i to wbrew smutkom i porażkom, jakie poniósł. Kiedy powstaje nadzieja, człowiek staje się znowu duchowym dzieckiem, niewinnym i ufnym wobec potęgi istnienia. Niczym dziecko, oczekuje od nowego roku radości, szczęścia i powodzenia. Z taką ufną energią staje się rzeczywiście gotowym do przyjęcia tego, co świat, życie i wszystkie duchowe bytu mogą zaoferować.
Ostatni kwartał roku, nie bez powodu ludzie traktują, jako okres rozliczania zaległych spraw, aby oczyść swoje pole energetyczne do przyjęcia nowego. Porządkują wtedy dokumenty, sprawy prawne, moralne, sprzątają domy i robią zapasy, korzystając z jesiennych darów przyrody.
Dzieje się wtedy wiele wspaniałych rzeczy, bo ludzie sobie wzajemnie wynagradzają otrzymane dobro, serce i szlachetność.
Są też rzecz jasna i tacy, którzy przez wybór negatywnego kierunku rozwoju osobistego, dążą wówczas do tego, aby wyrwać coś jeszcze dla siebie i nie zważają na krzywdy, jakie czynią. Jednak siła dobra i niewinności, rodzącego się w ludzkiej energii przed końcem roku, potrafi nawet wielkie zło zmusić do uleglości, ustępstw i przemiany. Niejeden zawzięty, mściwy i zachłanny człowiek potrafi odkryć w sobie marnujące się pokłady szlachetności wobec innych. Każdy jest bowiem spragniony miłości i miłosierdzia, bo tak naprawdę takiej energii zawdzięcza swoje istnienie. Dotyczy to także wszystkich złych mocy duchowych. Samo istnienie jest symbolicznym plusem, który bywa interpretowany, jako krzyż i cierpienie. Tymczasem, jest to znak przewagi w dodanej dla fizycznego bytu siły ducha. I... warunek wiecznego istnienia.
Piękno, tajemnica i magiczna moc ostatniego kwartału roku, bierze się głównie z tego, że w tym czasie życie dodaje ludziom mocy wykonawczej w wybranych celach. Wyraziściej widać w ludziach ich osobiste dążenia i poziomy rozwoju.
W listopadzie, nie bez powodu są obchodzone Zaduszki. Wielu ludzi i tak rozmyśla nad kruchością ciała i chce cieszyć z nieskończonej mocy istnienia duszy. Listopad jest 11 miesiącem roku kalendarzowego, a ta liczba jest symbolem miłosierdzia, szlachetności oraz powiązań siły ciała z duszą. Niektórzy, zbyt przywiązani do fizycznego istnienia, boją się listopada, uważając niesłusznie, że niesie śmierć. Dwie jedynki w liczbie 11 oznaczają jednak sojusz ciała i duszy! Są też znakiem odrębności i praw obu bytów.
Choroba, która się ujawni w listopadzie, jest dla wielu osób złym sygnałem, że dusza i ciało pójdą w przeciwną stronę. Jednak, gdy ktoś całe swoje życie stara się łączyć obie te siły szczerą i naprawdę bezinteresowną miłością, a cele ciała oraz duszy są jednolite, to listopad przynosi dobre przemiany. Odnawia w człowieku potężną energię, która pokonuje zło, śmierć, choroby.
Jeśli ktoś umrze w listopadzie, to można uznać to za znak, że dusza udaje się w samodzielną, ale też... samotną drogę do poszukiwania upragnionego miłosierdzia. Modlitwa za takie osoby dodaje im ogromnego wsparcia. Dusza tej osoby jest na tyle odważna, aby szukać lepszej drogi dla siebie. Zmarli w listopadzie, mogą ożyć w nowym wymiarze, dzięki miłości. Mogą więc zacząć nowe życie, może nawet w następnym wcieleniu? Tę szansę daje doskonała wibracja 11, symbolizująca nie tylko kolejność miesięcy roku, ale też miłosierdzie, jakiego człowiek pragnie i potrzebuje za życia i po śmierci.
Grudzień jest 12 miesiącem roku kalendarzowego. Ta liczba mówi o zmianie kierunku uczuć. Gdy ta zmiana następuje, dochodzi do cudów. Wolna wola człowieka wytycza wtedy kierunek dla serca. Ono właśnie może czynić cuda! Przez to właśnie w grudniu dzieją się często rzeczy niezwykłe. Kto wybrał drogę serca w swoim istnieniu, w grudniu nie sprzeciwi się jego woli. Ujawni swoje serce! Zdobędzie odwagę i pomysły na to, aby jego miłość była ziarnem dla wzrastania dobra.
Okazuje się, że ludzie właśnie w grudniu są wyjątkowo skłonni do zasiewania miłości. Liczba takich ludzi jest ogromna! To nie tylko puste gesty i prezenty, jakie ludzie sobie dają z okazji świąt. To czas działania siły ludzkich serc i pozytywnych wyborów rozwoju. Ogrom dobra, jakie można wtedy obserwować, doskonale świadczy o mocy miłości, która bywa ukrywana
Potraktujmy zatem ostatni kwartał każdego roku, jako najcudowniejszy okres tranformacji, przygotowującej człowieka do wejścia na następny poziom rozwoju!
red.