Prosta suma daty urodzenia wskazuje Wiek Dzieciństwa Duchowego. Bywa on zwykle bardzo różny od ustawowego wieku dojrzałości i społecznych praw, jakie przysługują człowiekowi. Nie ma też nic wspólnego z dojrzałością biologiczną, czy nawet intelektualną. Rozwój duchowy oznacza gotowość do wyboru przeznaczenia oraz losu.
Jest to okres nauki i rozwoju, w którym człowiek uczy się powiązań ciała i duszy. Celem tego okresu jest rozwinięcie świadomości o wzajemnym wpływie wartości niematerialnych i materialnych. Jest to także czas, gdy człowiek powinien się nauczyć odróżniania dobra i zła.
Wielu ludzi urodzonych w minionym tysiącleciu, miało bardzo długi okres ochronny, bo takim wlaśnie jest Czas Dzieciństwa Duchowego. Mówi się, że nad dziećmi czuwają specjalne Anioły. Te wlaśnie osoby, ktore miały więcej czasu na rozwój swojej duchowości są także gruntowniej przygotowane do wprowadzenia w tajemnice Istnienia ludzi, urodzonych od 2000 roku. Niektóre z tych dzieci już ukończyły okres specjalnej ochrony duchowej. Ich rodzicom przypadł zatem bardzo trudny obowiązek wyjaśnienia znaczenia dokonywanych wyborów i postępowania.
Od dnia, w którym człowiek kończy Wiek Dzieciństwa Duchowego, staje niejako w punkcie zero i zaczyna decydować, jaką drogą pójdzie dalej? Po tej dacie, mają miejsce wydarzenia, które zmuszają do wyboru kierunku dalszego życia. W stronę pozytywnego przeznaczenia prowadzi niestety trudniejsza droga, która wymaga wyrzeczenia się osiągania czegokolwiek cudzym kosztem i krzywdą. Negatywne przeznaczenie kusi i przyciąga ułatwieniami, jakie można mieć i zyskiwać przez: lekceważenie cudzej godności, serca, marzeń, starań, szczęścia, więzi, sprawiedliwości, nawet życia i zdrowia fizycznego lub psychicznego. Krzywdę można czynić nic specjalnego nie robiąc, zwłaszcza kiedy ktoś potrzebuje pomocy lub chociaż zrozumienia.
Tak więc istnieje taki czas, od jakiego rusza sinusoida losu w kierunku świadomie lub nieświadomie wybranego celu, ktory staje się przeznaczeniem. Droga do niego to właśnie nasz codzienny los.
Cykle zmian losu wynoszą tyle lat, ile wynosi połowa sumy cyfr z daty urodzenia. I tak np. Osoba urodzona 17.04.1972 ma Wiek Dzieciństwa Duchowego 31 lat, co oznacza, że ukończyło go w 2003 roku, a fala cyklu zmian wynosi ½ , czyli 15,5 roku. Teraz zobaczmy, jak wygląda sytuacja dziecka urodzonego 01.01.2000 roku. Jego suma cyfr daty urodzenia wynosi 4, a więc w 2004 roku takie dziecko wchodzi w fazę cyklu sojego losu, zmieniającą się co 2 lata. Każdy zada teraz pytanie, jak takie małe dziecko może dokonać wyboru losu i przeznaczenia. Jednak może i dokonuje! Te najwczęsniej urodzone po nastaniu nowego tysiąclecia, nazywane bywają Dziećmi Indygo. Mają wyższą intelegiencję mentalną, a jej możliwośi są wręcz niewiarygodne. Opiekunowie i rodzice takich dzieci mogą więc obserwować jak przebiegają owe zmiany i jak reaguje na nie ich dziecko. Mają też możliwość, a i powinni już mieć mądrość, aby te spadki lub wzrosty powodzenia życiowego dziecka pomóc korygować. W przeciwnym razie mogą nastąpić trudności, jakich poprzednie tysiąclecia nie doświadczało w wychowaniu własnego potomstwa. Łatwo sobie wyobrazić, jak wychowa swoje potomstwo osoba, która po ukończeniu swojego Wieku dzieciństwa Duchowego wybrała życie łatwe i kosztem cudzych krzywd, dając taki właśnie przykład.
Nie odbiegajmy jednak od tematu.
Obie sinusoidy losu i przeznaczenia w podanym przykladzie wyglądają odmiennie, bo jedna łagodnie wznosi się i opada, a druga ulega skokowo. Kształ tej sinusoidy zależy przecież od liczby lat, w jakich następują zwroty losu.
Przyjrzyjmy się skutkom wyboru przeznaczenia.
Tak, jak wspomniałam, pozytywne przeznaczenie rozpoczyna się pewnymi trudnościami, bo przecież często rezygnacją z życia cudzą krzywdą i zwiększonym staraniem na rzecz wspierania innych ludzi. Sinusoida rozpoczyna więc swój bieg w dół, co oznacza trudności. Osoby, które się na to zdecydowały nie mają więc łatwego życia. Jednak są w stanie sobie poradzić z problemami o ile z obranej drogi się nie wycofają! W trudnością otrzymują wsparcie, które pomaga im znieść problemy i troski. Ponieważ cykl zmian u osób urodzonych w minionym tysiącleciu jest zwykle bardzo długi, to okres trudnosci również. Ludziom wydaje się więc, że już nic dobrego ich w życiu nie spotka, bo ledwie wyjdą z jednego cierpienia, to pojawia się następne i ciągła pokusa, aby z tej drogi zawrócić i żyć łatwiej.
Poprawa losu następuje, gdy sinusoida zaczyna się piąć w górę i przekroczy punkt 0. Wtedy dzieją się rzeczy, będące istnymi cudami. Te osoby, mimo upływu lat i słabego dawniej zdrowia, niespodziewanie zdrowieją, stają bezpieczne finansowo, często spotykają spóźnioną lecz najpiękniejsza miłość swojego życia i odzyskują chęć do stawiania sobie wyższych oraz szlachetnych celów. Rozwijają się w różnych zakresach i osiągają to, o czym bały się nawet marzyć. Z wypadków i innych zagrożeń wychodzą szybko lub bez szwanku. W żadnym zakresie życia nie cierpią. Przekonują się więc, że życie jest jednak sprawiedliwe.
Do szukania ułatwień kusi negatywne przeznaczenie, którego fala powodzenia zaczyna się piąć w górę zaraz po ukończeniu Wieku Dzieciństwa Duchowego.
Te osoby korzystają z wszelkich życiowych ułatwień i mało ich obchodzi cudzy los, który wielokrotnie sami czynią cięższym, niż musi być. Są tak oślepione własnym wyborem i zadowolone z losu, że reszta świata ich nie interesuje. Tym ludziom trudno sobie nawet uświadomić, że kogokolwiek krzywdzą! Prędzej nazwą swoją ofiarę głupcem, niż zastanowią się nad sobą. Niczego im nie brakuje, ale nadal są nienasycone i chcą więcej, podnosząc wymagania nie wobec siebie, ale wobec innych. Często dla zysku, kariery, sławy lub władzy i pokazu swojej przewagi robią naprawdę obrzydliwe krzywdy każdemu, kto stanie na ich drodze. Unikają kar i odpowiedzialności. Obserwując życie tych osób z boku, wielu zadaje sobie pytanie, gdzie jest sprawiedliwość? A jednak jest! Sinusoida losu wchodzi w fazę spadania i wówczas życie uderza dokładnie w to, na czym danej osobie najbardziej zależy, albo niszcząc stopniowo kolejne obszary: dobrobyt, zdrowie, miłość i wreszcie odcina od wsparcia negatywnej energii, która kiedyś wydawała się ochroną. Tak to wyglada, jakby na tę osobę spadały wszystkie plagi.
Jak rozpoznać, które przeznaczenie wybrał konkretny człowiek?
Każdy kryzys zdrowotny, finansowy lub uczuciowy jest wskazaniem, w jakim miejscu na sinusoidzie losu znajduje się dana osoba.
Wystarczy narysować linię, na środku zaznaczyc punkt 0, który jest terminem zakończenia Wieku Dzieciństwa Duchowego. Potem nałożyć linię falująca losu w kierunku pozytywnego przeznaczenia, zaczynającą się w dół, zaś w kierunku negatywnego przeznaczenia zacznie się w górę. Zmiana cyklu losu to ½ sumy cyfr z daty urodzenia.
I ważna informacja: fala cyklu zmian losu w pozytywnym kierunku -przy każdej zmianie łagodnieje, a w negatywnym kierunku dzieje się odwrotnie. Dlatego też osoby, które poszły w pozytywnym kierunku, na starość nawet gdy zachorują, to mniej cierpią, a czasem wcale. Mają też serdeczną opiekę krewnych lub przyjaciół w trudnych chwilach i nie cierpią z powodu głodu, czy braku dachu nad głową. Życie tych osób jest pięknym ukoronowaniem ich całego trudu i serca.
Kiedy ktoś czuje u siebie kryzys życiowy, może sobie zrobić taki wykres i... biorąc pod uwagę liczbę aktualnych lat - zaznaczyć miejsce, w jakim się znalazł na opadającej fali losu. Wtedy już wiadomo, w jaką stronę zmierza, gdzie się aktualnie znajduje i jak długo potrwają utrudnienia, a kiedy wreszcie nastąpią lepsze czasy?
Czy i kiedy można zmienić kierunek własnego przeznaczenia?
To zależy, jak długo ktoś zmierza w wybranym kierunku po ukończeniu Wieku Dzieciństwa Duchowego. Bywa, że z pozytywnego przeznaczenia wycofują się osoby, które nie chcą ponosić żadnych trudności i pokonywać problemów. Robią to najczęściej przyzwyczajeni do wygodnego życia zanim został zakończony okres Dzieciństwa Duchowego. To przyzwyczajenie do wygód i rozmaitych nieuczciwości powoduje większy lament nad sobą i skłonność do szukania łatwiejszych metod na życie. Im dłużej ktoś wytrwał i nie skusiło go łatwe życie cudzą krzywdą, tym bardziej sam siebie ceni za to, że wbrew trudnościom nie ma na swoim sumieniu cudzych krzywd. I taka osoba po latach trudności nie da się skusić do rezygnacji z uczciwości. Zresztą byłoby to bezsensowne, skoro zbliża się do zakonczenia natrudniejszego etapu i niebawem może się cieszyć lepszym życiem.
Radziej zdarza się, aby osoba, która wybrała negatywny kierunek chciała z niego dobrowolnie zawrócić. Skoro świetnie się bawi, to nie ma czasu i ochoty na reflekcję nad sobą i swoim postępowaniem. Nie słucha żadnych ostrzeżeń. Opamiętuje się dopiero wtedy, gdy kończy się sielanka, a zaczynają poważne ciosy losu. Jest wtedy trochę za późno na zmiany, bo skonsumowała nagrodę zanim na nią zapracowała. Te osoby doskonale zdają sobie sprawę z tego co robiły, ale też nigdy nie wierzyły, że jednak... fortuna kołem się toczy lub, że istnieje jakakolwiek sprawiedliwość. Z tego powodu nie potrafią skierować się do pozytywnego przeznaczenia, bo sądzą, że wystarczy wystękać jakieś „przepraszam”, podczas gdy powrót - wymaga naprawienia wyrzadzonych krzywd. Tymczasem to nie zawsze jest tak samo łatwe, jak zniszczenie komuś życia.
Osoby, które wybrały negatywne przeznaczenie pozostawiają niestety swoim bliskim spadek moralny i dług duchowy wobec pokrzywdzonych przez siebie i ich spadkobierców. Los takiej rodziny, która może być nieświadoma odziedziczonego tego długu, nie jest godny pozazdroszczenia. Odciska się piętnem bowiem na kolejnych pokoleniach, aż znajdzie się wreszcie w takiej rodzinie ktoś, kto swoją szlachetnością realizowanych dzieł i celów, w sposób zastępczy „wykupi” taką rodzinę z długu duchowego pomagając innym cierpiącym.
Tak los jednego człowieka zazębia się, jak kolejne oczko w łańcuchu życia z losami różnych ludzi, a nawet pokoleń.
Od małego dziecka
Od małego dziecka uczyłeś mnie godności.
Wpajałeś też prawo do życia w radości.
Nauczyłam się szybko, jak miłość szanować, a gdy ktoś mnie zrani, to swe serce schować.
Uczyłeś mnie walca, tanga oraz marzeń, gracji, elegancji, uczciwości w prawdzie.
Od dawna wiedziałeś, że nadejdą czasy, gdy blask mojej duszy będzie bardzo ważny.
Pokazałeś mi sposób, jak stawiać granice, gdyby ktoś podłością chciał mi zniszczyć życie.
Dzięki takim lekcjom i nadziei wielkiej, każdy dzień uważam za nową niedzielę.
red.
Komentarze:
14/04/2011 22:17, tulipan
daje mi to dużo do myślenia
Podziel się swoją opinią
Dzisiaj jest niedziela, 05.02.2012
zarejestrowanych użytkowników 937on-line: 16 (w tym zalogowanych: 1)