Przez naruszenie równowagi między obiema formami istnienia, dochodzi do destrukcji i tak naprawdę nie można się prawidłowo rozwijać, aby poczuć szczęśliwym. Trzeba więc określić granice wyrzeczeń, aby zachować rezerwy na wypadek konieczności ratowania własnej spoistości istnienia. Może być ona bowiem zagrożona od zewnątrz: warunkami życiowymi, przez działanie innych ludzi, a nawet duchowe byty. Całkowite odcięcia ciała i duszy oznacza już śmierć. Ten temat nie będzie tu teraz rozwijany, bo jest zbyt obszerny.
Dwie świadomości
Ciało i dusza mają odrębne świadomości, ale stanowią jedność i wzajemnie się uzupełniają. Obie świadomości: duchowa i cielesna kontrolują stan spoistości ludzkiego bytu. Sygnalizują to cierpieniami poprzez ciało lub uczucia. To dwa byty energetyczne ściśle powiązane i współzależne. Kiedy cierpi dusza, to człowiek może ciężko chorować. Dusza ma bezpośredni kontakt z nadświadomością i przez to ma większa wiedzę, niż ciało korzystające z podświadomości. Tylko razem mogą działać świadomie i wzajemnie się kontrolować, sygnałami alarmowymi w przypadku zagrożenia ich nierozerwalności.
Dusza wie, że bez ciała nie może się rozwijać, dlatego jest mocnym wsparciem dla człowieka, a nie zawadą, jak niektórzy uważają. Zaniedbania na płaszczyźnie życia materialnego są rzecz jasna lepiej widoczne, a duchowe trudniej dostrzec. Z tego powodu łatwiej podjąć interwencję i ratować się, kiedy fizyczny byt jest zagrożony. Jednak duchowy jest tak samo ważny, a nawet o wiele bardziej! Siła duchowa umożliwia bowiem podniesienie i ratowanie bytu materialnego. Można powiedzieć, że dusza bardziej się troszczy o ciało, niż ciało o duszę. Wymaga więc szczególnego poszanowania. To wynika z różnicy poziom obu świadomości.
Nie jest prawdą, że trudno rozpoznać potrzeby duszy i przez to trudno je zaspokoić! To z duszy płynie potrzeba kochania i bycia kochanym, a przez to daje ona o sobie znać! Ta potrzeba tkwi w każdym człowieku, choć rzecz jasna można ją tłumić. Im wyższy poziom duchowy osiąga człowiek, tym głębiej, mądrzej i piękniej kocha.
Sama miłość, jako ścieżka rozwoju wcale nie jest ani ślepa, ani głupia. Ślepe i głupie może być to, co destrukcyjne, niszczące i upodlające dla człowieka. Traktowanie siebie lub innych ludzi przedmiotowo niszczy lub blokuje rozwój duszy. Staje się ona zablokowana. Przy opętaniu właściwą duszę zastępuje obcy byt duchowy. Mówimy wtedy, że w kogoś „wstąpił diabeł”, albo „rozum mu odebrało”. Człowiek nie kontroluje świadomie tego, co robi lub mówi. Może to doprowadzić do choroby psychicznej.
Czy nie kochając siebie, człowiek dokonuje wewnętrznej zdrady?
Człowiek samego siebie nie powinien kochać, ale lubić, szanować i akceptować. Miłość należy do najcenniejszych darów i ma służyć wymianie oraz podnoszeniu poziomu wszystkich istnień. Powinna być skierowana do drugiego człowieka, ale nie tylko. Jest bowiem pomostem i drogą wspólnego budowania lepszego świata. Ten więc, kto skieruje miłość do siebie samego, bardzo łatwo staje się egocentrykiem, co jest przejawem duchowego ograniczenia. Jego miłość do siebie nic dobrego nie wnosi!
Zdrada samego siebie polega raczej na zamknięciu własnego serca dla innych! Może do tego doprowadzić nadmierne rozczarowanie uczuciowe, które w konsekwencji sprawia, że człowiek boi się kochać, a samą miłość utożsamia z cierpienia. Taka wewnętrzna zdrada może prowadzić do skierowania miłości na materialne dobra. Drugi człowiek nie będzie się wówczas liczył, ale korzyść lub wygoda. Przyjemności, jakie można sobie w ten sposób zapewnić mają niski poziom energii i na dłuższą metę nudzą swoją płytkością doznań. Energia życiowa ulega zablokowaniu, ponieważ krąży w zamkniętym obszarze, aż do wypalenia.
Oddzielenie ciała i duszy w praktyce
Jest wiele oznak, że człowiek nie umie zachować spoistości ciała i duszy. Tak się dzieje, gdy myślami daleko ucieka od miejsca, ludzi lub czynności, jakby był nieobecny. Nawet w rozmyślaniach, modlitwach i medytacjach należy zachowywać świadomość ciała i nie tracić z nim kontaktu. Takie „wycieczki” prowadzą bowiem do zatracenia własnej tożsamości, rozbicia celów i coraz bardziej przykrego przenoszenia się z jednego obszaru istnienia do drugiego . Zaspokajanie potrzeb ciała i duszy odbywa się wtedy przemiennie, a nie jednocześnie, jak być powinno! Z czasem, jeden z wymiarów istnienia wydaje się bardziej atrakcyjny od drugiego. Zaspokajane są tylko wybrane potrzeby.
Do niebezpiecznych czynności i zachowań powodujących oddzielania duszy od ciała należy między innymi:
-
Medytowanie, prowadzące do utraty świadomości własnego ciała. Dotyczy to również hipnozy.
-
Użycie wszelkich środków mogących odcięć świadomość (leki, narkotyki, alkohol).
-
Wykonywanie pracy bez zaangażowania, a w sposób mechaniczny, dla samego zysku.
-
Uprawianie seksu bez miłości wobec partnera oraz myślenie wtedy o kimś lub o czymś, co uniemożliwia pełne zjednoczenia ciał i dusz partnerów.
-
Jedzenie z równoczesnym zajmowaniem uwagi czymś całkiem innym, np. czytaniem, oglądaniem telewizji, rozmyślaniem o problemach
-
I wiele, wiele innych, gdy myślami ucieka się od rzeczywistości.
Utrata, nawet chwilowa jedności ciała i duszy grozi przykrymi konsekwencjami. Dotyczy to również utraty przytomności. Jest to zawsze niebezpieczna chwila, mogąca się skończyć nawet śmiercią. Wyjątek stanowi sen, ale pod warunkiem, że nie zostanie zbyt gwałtownie przerwany.
Wierni sobie
Tam gdzie jest serce, powinno być ciało! Takie jest pozytywne dążenie człowieka w jego rozwoju. Wtedy człowiek czuje się szczęśliwy i znacznie więcej umie oraz osiąga.
Nie zdradzając siebie, czyli skupiając się na czym, co się robi, jest się zarazem zdolnym do wierności wobec osoby, którą się kocha. To właśnie miłość sprawia, że możliwa jest ożywcza wymiana energii między partnerami. A tam, gdzie jest pełna wymiana energii, nie ma potrzeby szukania innych źródeł zaspokojenia potrzeb duchowo uczuciowych, czy fizycznych. Tam gdzie jest jedność, to i siła, a przy wzajemnej miłości (pełnej wymianie energii) między partnerami, następuje dodatkowe wzmocnienie lub uzupełnienie wzajemne w trudniejszych chwilach.
Człowiek jest zdolny do monogamii, ale pod warunkiem, że nie oddzieli ciała i duszy. Jeśli jest rozdarty, to z jedną osobą zaspokaja potrzeby fizyczne, a z inną uczuciowo duchowe. Może także mieć wielu partnerów seksualnych, ponieważ tak naprawdę żadnego nie kocha, a każdego z jakiegoś powodu potrzebuje na dłużej lub krócej.
Osoba spoista energetycznie, nie potrafi oddać swojego ciała komuś, kogo nie kocha i nie ma z nim więzi duchowej. Jest to dla niej niewyobrażalne! Poczuje wstręt do siebie! Po tym ludzie właśnie poznają, że nie ma między nimi prawdziwej miłości.
Skutki przebywania z osobą rozdzielająca ciało i duszę
Dla osoby starającej się zachować spoistość ciała i duszy, nie ma nic bardziej przykrego, niż przebywanie w otoczeniu osób, które świadomie lub pod wpływem złych wzorców i nawyków, dokonują oddzielania obu form istnienia. Taka osoba jest wtedy krzywdzona. Staje się ofiarą w związku, bo tylko daje, a nie otrzymuje. A skoro wciąż daje, to kiedyś wyczerpuje zapas sił i związek zaczyna się rozpadać, a rozmowy na ogół już nie skutkują. Gdy poziom energii stale spada, ponieważ nie ma źródła uzupełniającego, człowiek robi się otępiały, patrzy lecz widzi to, co chce dostrzec.
Wpływ rozdartej wewnętrznie osoby na wszystkie istnienia jest zawsze destrukcyjny. Taka osoba staje się nieodpowiedzialna i trudno jej zaufać. Wiedzę oraz inteligencję wykorzystuje, by osiągnąć tylko wybrany cel duchowy lub materialny! Ciągnie w dół energetyczny przez niszczenie harmonii, jaką innych osiągnęli. Taki wewnętrzny rozstrój jest bardzo bolesny i powoduje, że łatwo wpaść w lęk i nadmiernie dążyć do uzupełnienia tego, co się straciło. W ten sposób przybywa ludzi rozdartych wewnętrznie, a przez to groźnych dla samych siebie i otoczenia.
Każdy, kto nie dąży do spoistości ciała i duszy, ten cofa się w rozwoju, aż stanie sam dla siebie najważniejszy! Można dość łatwo pomylić osobę skupioną tylko na sobie, czyli egocentryka z zablokowanym rozwojem - z osobą rozdartą wewnętrznie. Jeden i drugi typ zaspokaja wyłącznie własne potrzeby, tyle, że egocentryk może być osobą spoistą wewnętrznie, dbającą tak samo o własne ciało, jak i duszę. Takim, który nie dba o nikogo więcej. Osoba rozdarta wewnętrznie dba o innych, ale tylko na tyle, na ile mogą być pomocni w osiągnięciu celu, który doprowadził do oślepienia.
red.